Nadszedl koniec. Tak nam wszystkim smutno! To byla niezapomniana przygoda, pod wieloma wzgledami jedno z lepszych rzeczy, jakie sie w zyciu wydarzyly. Duzo zajmie czasu dojscie do siebie po takiej podrozy! Wracamy do codziennych spraw, ale to, co widzielismy i przezylismy zostaje z nami na zawsze.
Dziekuje Wam Rodzice, ze mnie ze soba wzieliscie! Dziekuje Wam Jacholki, ze z nami pojechaliscie, bo bez Was to w ogole nie byloby to!
No i dziekuje, w moim imieniu i wszystkich pozostalych, wszystkim, ktorzy sledzili nasze losy na blogu i trzymali kciuki, zeby wszystko szlo jak z platka!
Zostawiam ten blog w takiej formie, bez zadnych zmian, bo pokazuje te najswiezsze, gorace wrazenia z miejsc, ktore widzielismy i to, w jakich warunkach te wpisy sie odbywaly; jak internet byl wolny i trzeba bylo zmniejszyc zdjecia do min, zeby cokolwiek wgrac, chaotyczne wpisy na szybko, bo czas sie konczyl, albo reszta wycieczki niecierpliwie tupala nogami. Moze, jezeli starczy zapalu i czasu rozwine bloga tak, zeby dokladniej opisac, co widzilismy i gdzie byloismy i zeby pokazac wiecej zdjec z masy, jaka wspolnie zrobilismy (pewnie z kilka tys).
A tymczasem pozdrawiam i wklejam troche fotek z bemudzkiego wesela i z 2 dni w Nowym Jorku.
czwartek, 4 października 2007
I koniec....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Źal będzie przestać śledzić... Moźna było się przez ten miesiąc przywyczaić do porcji egzotycznych obrazków na śniadanie.
Prześlij komentarz