Jestesmy w srodku pustyni, zar sie leje z nieba a my dzielnie ogladamy tutejsze cuda natury. Jutro bedziemy juz w Sydney i dopiero tam wrzucimy zdjecia stad, bo tutaj mozemy tylko korzystac z internetu, a juz zrzucac fotek nie.
Slonce bardzo mocno nam wszystkim dzisiaj przygrzalo i zaraz sie bedziemy regenerowac przy pysznej kolacyjce przy naszym domku kempingowym
calujemy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
To jak zdjęcia będziesz wklejać to wybierz jakieś z tatusiem. :)
ps. Minia wczoraj i dziś na "brązowej szkole". Dzisiaj nocleg w szkole...
Oj co to będzie!!
Buźka
kochani,przydaloby sie nam tutaj troche australijskiego zaru...slonce nasze schylkowo letnie.Wchodziliscie na te swieta góre aborygenow?Wschody i zachody slonća sa tam ponoc absolutnie magiczne.Taki olbrzymi ,czerwony kamien na pustyni,samiutki.Kolacyjka z winkiem?Tubylcy Aborygeni sa tam?Na naszej ulicy spokoj,w domu cisza.Rydzyk zadomowil sie na dobre na naszej lawce.Domek okupuje Złamas.calusy dla całej Grupy,Basia i Jacek
Halo Sydney!
dziesiatki internautow nerwowo sprawdzaja co kilka minut ta strone w oczekiwaniu na nowe zdjecia!
Usciski dla wszystkich globtrotterow!
Jasiu
Zgadza sie wciaz sprawdzamy!
My obeszlismy gore wokol."Balismy" sie Aborygenow, ktorzy uwazaja ja za miejsce swiete i apeluja o podziwianie tylko. Byl koniec listopada, czyli pelnia lata. Zar!
Poddaliscie sie tej magii, ktora tysiacam ludzi kaze wstawac w srodku nocy i jechac, ogladac wschod slonca?
Zyczymy Wam dalszych przyjemnosci, Asia i Jurek.
Prześlij komentarz