wtorek, 18 września 2007

Flinders Island (Tasmania)













Jestesmy na Flinders Island, dokad dolecoelismy osmioosobowym samolocikiem, przezycie ze uuuu....jeszcze droga powrotna nas czeka...Krajobraz przepiekny, cisza i kangury. Bardzo milo nas tu goszcza panstwo Lipscy i karmia przez siebie upolowanymi kangurami i rybami-to bardzo zdrowo!Jutro stad sie ewakuujemy z powrotem do Melbourne, a potem juz na pustynie i na czerwona skale Ayers Rock. Dzisiaj wdrapalismy sie na Gore Strzeleckiego, wysoko bylo i zajelo nam to caly dzien, ale fajnie. A teraz czekamy na barana z grilla:)
Pogoda jest dosc chlodna, ale sloneczna (przynajmniej dzisiaj), goraco bedzie znowu pojutrze na pustynii.
No i oczywsicie do Tomka-psy sa dingo a nie bingo, a ja myslalam ze bingo:)
Zaraz sprobuje wrzucic troche fotek, ale nie wiem jak to bedzie, bo baaardzo wolny modem.
Udalo sie:)
no to calujemy!!

4 komentarze:

MMMM pisze...

Szkoda tylko że zdjęcia mi sie teraz nie powiększają, tak jak przy pierwszej partii. Na takich małych trochę słabo widać.
Ściskamy

Kaha pisze...

nie powiekszaja sie , bo jak jest slabe lacze, a sporo zdjec, to tzreba je zmniejszac niestety, bo tak by wieki trwalo, zeby sie wgraly.takze tylko tak pogladowo. ale moze jutro od wojtka cos w pelnym wymiarze wlepie. jak marys w szkole?jak maj w przedsz?a jak wam w pracy?moze jakas fotke na mejla dziewuch bys wgrala?bo bysmy sobie popatrzyli:)calujemy mocno i tesknimy:***

Anonimowy pisze...

Ja jeszcze chciałem spytać jak to jest chodzć głową w dół cały czas?
/Tomek

Anonimowy pisze...

Przynajmniej glowa wtedy dobrze ukrwiona i nogi odpoczywaja :)
Sciskam!
J