Jutro zaczynamy etap pierwszy, czyli: gdańsk-warszawa-londyn-hąkong
Ja się na przyklad boje, ze spadne
W zasadzie wszystko gotowe do drogi, dobre humory w kieszeni, aparaty foto zaopatrzone w najpojemniejsze karty, turystyczne sandały i inne atrybuty rasowego turysty (dresy szelesty np)
jak dorwiemy gdzies internet to zawiesimy sliczne zdjecia!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
fiu, fiu...:) Już tęsknimy. Kurcze, właściwie nie wiem czego życzyć - wysokich lotów, szerokiej drogi, dobrej zabawy, pogody, braku-choroby-lokomocyjnej-i-wszelkich innych no i tej cudnej bekowo-rodzinnej atmosfery :)
Ściskamy!!!
i ruszyli.....
Na czoło wysuwa się rodzina Beszczyńskich, która w wielkim wyścigu o pół długości wyprzedza rodzinę Jaśkiewiczów!
Kto pierwszy dotrze rękawem do wejścia do samolotu? Kto zajmie miejsca przy oknie?
Wyścig trwa :)
Juz Wam zazdroszcze....
A najbardziej, zy synka niebawem spotkacie.
..fajnie macie takze dlatego, ze nie bedziecie musieli sluchac i ogladac tych giertychow, leperow itd, ktorzy wlasnie sie rozwiazali..
Usciski nieustajace i czekamy na fotki i raporty :-)
The mosiks
Czekamy już na wpis z hą-ką-gu! Koniecznie z fotkami!
Prześlij komentarz